CHOROBA TO BRAK RÓWNOWAGI

„Męska kobieta” czy „kobiecy mężczyzna” – ani jedno ani drugie stwierdzenie nie brzmi dobrze, prawda? Oba wskazują na rodzaj jakiejś choroby lub odchylenia, ale czy wiemy dokładnie o jaki brak równowagi tu chodzi? Czy „kobieca kobieta” albo „męski mężczyzna” będą w takim razie z definicji określać wyłącznie osoby zdrowe i zrównoważone?

Zgłasza się do mnie klientka z nadwagą, bólami głowy, naprzemiennymi zaparciami i biegunką oraz z bezsennością. Szybko identyfikujemy jej emocjonalne problemy w związku partnerskim, które przeżywa od wielu lat.
„– Bo wie pani, ten mój facet nic nie robi! Wszystko na mojej głowie, i dzieci i praca, i nawet pies! Żeby to chociaż docenił, ale nie! On jeszcze się czepia, że źle wyglądam, że krzyczę, że nie mam ochoty na seks…” – zaczyna płakać.
Od razu widać, że równowaga sił między samicą alfa a samcem alfa w stadzie legła w gruzach. Ktoś tu powoli wszedł w czyjeś kompetencje i zdaje się, że tego nawet nie zauważył… Aby stworzyć związek, który będzie zrównoważony w swojej męskiej i żeńskiej energii, potrzebne są albo dwie osoby wewnętrznie dobrze zrównoważone, albo dwie osoby niezrównoważone na poziomie jednostek tak, że tylko i wyłącznie obecność drugiego niezrównoważonego komplementarnie partnera pozwoli się temu systemowi utrzymać. I o ile ten pierwszy układ wróży jak w bajce, że będą żyli długo i szczęśliwie, o tyle ten drugi już nie, gdyż prędzej czy później wewnętrzny dysbalans jednej z osób odbije się na jej zdrowiu a ciało zacznie chorować i tym samym ucierpi cały związek.

equality-4515143_640

Stare chińskie przysłowie ponoć głosi, że kobieta nigdy nie będzie szczęśliwa przy boku mężczyzny, dopóki nie przewróci go na drugi bok… Inna znana jak świat prawda mówi jednak, że indywidualna praca ze świadomością i tak sprowadza się do pracy nad samym sobą. Nie da się zmienić drugiej osoby, można zmienić wyłącznie siebie samego. Pamiętając więc, że uzdrowienie w parze może nastąpić przez równoległe uzdrowienie każdego członka pary, zaczynam pracę z moją – jakże nieodosobnioną w swoich problemach! – klientką. I okazuje się, że największym problemem, z jakim jej przyjdzie się zmierzyć, to uświadomić sobie, jak bardzo weszła w męską rolę w życiu. Żyje w ciągłym imperatywie walki, w zasadzie o wszystko: o pieniądze na życie dla rodziny, o udowodnienie swoich racji, o strefę wpływów i sprawczości w domu itd. Do tego potrzebna jej będzie oczywiście odpowiednia masa ciała, jako że w przyrodzie zawsze wygrywa większy a nie mniejszy. Zapłaci za to ukrytą depresją, którą spycha gdzieś w głąb nieświadomości, a która daje jej się we znaki pod postacią bezsenności w różnych formach: a to problemem z zasypianiem, a to wybudzaniem się po nocy i trudnościami w zaśnięciu z powrotem. Problemy z trawieniem będą już tylko jawną pochodną jej problemów emocjonalnych, wszak jelita to nasz drugi mózg a ich bogate unerwienie jest jednym z najczulszych systemów szybkiego reagowania w organizmie.

To oczywiste, że potrzebujemy w życiu znaleźć równowagę w dawaniu i braniu, między pracą a odpoczynkiem, czuwaniem i snem. To moja klientka wie, oczywiście. Każdy z nas też wyposażony jest przez matkę naturę w samorównoważący się system, który utrzymuje balans na poziomie wewnętrznej energetyki. Ten system pozwala nam na to, by włączyć – na poziomie mózgu – odpowiednie reakcje w zależności od bodźca i mamy tu do wyboru – niezależnie od płci – zarówno strategie męskie jak i żeńskie do wyboru. Tego już pani nie wiedziała, więc opowiadałam dalej. Męskie to walka, atak, działanie, planowanie przyszłości, przedsiębiorczość, ryzyko, dawanie, dystrakcja myślowa. „Robić” to jego główna dewiza. Dewizą żeńskiego jest „być”. Trwać, czekać, ulegać. Żeńska jest bierność, receptywność, ucieczka, skupienie, przyjmowanie, samozachowawczość i rozważanie przeszłości. Można ten podział zaobserwować także na poziomie organów czy nawet reakcji fizjologicznych człowieka: męski jest wydech – bo wyrzut na zewnątrz, a żeński wdech – wprowadzanie do wewnątrz. Męskie: kichanie, kaszel, ejakulacja. Żeńskim jest zachłyśnięcie się czy przyjmowanie nasienia.

CECHY MĘSKIE:

  • walka
  • działanie
  • przedsiębiorczość
  • przyszłość
  • ryzyko
  • dawanie
  • siła odśrodkowa
  • energia elektryczna
  • ROBIĆ

CECHY ŻEŃSKIE:

  • ucieczka
  • bierność
  • receptywność
  • przeszłość
  • zachowawczość
  • przyjmowanie
  • siła dośrodkowa
  • energia magnetyczna
  • BYĆ

Jest dobrze zachować tą równowagę na poziomie jednostki, bowiem daje to nam szansę na adekwatne reagowanie na nadchodzący bodziec. Matka w swoim kobiecym aspekcie z łagodnością przyjmie krzyki ząbkującego dziecka, ale aby obronić niemowlę przed nadchodzącym drapieżnikiem będzie musiała zareagować po męsku. Podobnie biznesmen, prowadząc swoją działalność gospodarczą, jest wystawiany na szereg decyzji dziennie i podejmowanie odpowiedzialności za wdrażane do swojej firmy strategie działania (męskie), ale już podczas negocjacji z inną firmą wie, że w niektórych momentach dobrze będzie ustąpić na rzecz innych korzyści (żeńskie). Zatem nie ma znaczenia czy jesteś kobietą czy mężczyzną: równowagi między swoim męskim a żeńskim aspektem należy świadomie dopilnowywać.

Co ciekawe, nawet po rodzaju choroby można rozpoznać, czy dany człowiek odebrał subiektywnie swój konflikt na sposób męski czy żeński. Na przykład zapalenie tchawicy to reakcja fizjologiczna na przerażający strach na danym terytorium, wyrażana poprzez ten organ na sposób męski (muszę walczyć, by wygrać ten spór). Żeński odbiór tej samej sytuacji i inny sposób podprogowego reagowania (chcę stąd uciec, a najlepiej zniknąć) wyrazi krtań. Podobnie mózg rozróżni konflikty terytorialne w obrębie klanu rodzinnego, kierując sygnały zmian do żył, gdy zdominuje chęć ucieczki ,a do tętnic, gdy mowa o walce i wyjściu z domu. O czym innym poinformuje nas fibromialgia, a o czym innym stwardnienie rozsiane i nadal cechą rozróżniającą będzie typ podprogowej reakcji na konflikt a potem sygnał skierowany do ciała odzwierciedlający tą reakcję: na sposób męski lub żeński oczywiście. Nadwaga a niedowaga. Napady złości a stany lękowe. W końcu kat a ofiara. Przykładów można szukać zarówno na poziomie fizycznym, emocjonalnym jak i behawioralnym.

Czy któraś z reakcji jest lepsza? – pytam mojej klientki, która zaczyna powoli rozumieć swoją sytuację.
Czy męskie jest lepsze od żeńskiego?
A może odwrotnie?
Otóż nie.

Najlepsza jest równowaga i właśnie na tym polega mądrość świadomego człowieka, że tam, gdzie to tylko możliwe, będzie ją odnajdywał. Bo o ile na własną fizjologię czy sposób reagowania mózgu gadziego wpływu za bardzo nie mamy, to na własne zachowanie i sposób reagowania na informacje płynące z otaczającego środowiska już tak! Czy na pewno musimy zachować kontrolę nad wszystkim za wszelką cenę?

Czy naprawdę nie można chwilę odpocząć przy świętach tylko zmywać, gotować i sprzątać po tym gotowaniu? Czy nie lepiej zamiast mówić non stop, czasem usiąść i posłuchać innych? To pytania do tych z nadmiarem pierwiastka męskiego. A do drugiej grupy: co by musiało się stać, by podjąć ten wysiłek i złożyć aplikację o pracę? Rozpocząć nowy kurs? Zapisać się na warsztaty? Kiedy powiesz: dość! – drugiej stronie, przy której czujesz, że nie masz już w ogóle miejsca na swoje życie? Kiedy odważysz się wyjść do ludzi, do klubu, na scenę? Czy odważysz się zostać z rodziną na niedzielnym obiedzie zamiast uciec w krzaki na ryby?…

fisherman-2739115_640

Nie można powiedzieć, że któryś ze sposobów reagowania – męski czy żeński – jest lepszy od drugiego, można za to powiedzieć ze stuprocentowa racją, że każdy z nich wykorzystywany w nadmiarze jest zły poprzez wnoszenie nierównowagi. Nie można przeżyć życia na samym tylko wdechu jak i nie da się zatrzymać wydechu. Na tym polega oddychanie – najlepsza metafora równowagi życiowej! Obie strategie – walki i ucieczki – są nam po równo konieczne, by w zależności od potrzeby, móc odpowiednio zareagować. W przyrodzie jest prosto: albo się dostosujesz albo giniesz. Adaptacja jest podstawą dla przeżycia w świecie roślin czy zwierząt, do których też należymy również i my – ludzie. Kłopot tylko w tym, że człowiek bardziej niż jakiekolwiek zwierzę potrafi działać nawykowo i zbyt łatwo przychodzi nam odgrywanie ról wyuczonych. Jeśli w domu rodzinnym przyszło komuś odgrywać rolę ofiary (ucieczka), może przenieść schemat unikania oraz podporządkowywania się innym na nowe grunty kolejnych relacji w życiu i najczęściej tak właśnie robi. Być może sygnał już obecnie nie działa, ludzie wokoło traktują go od dawna asertywnie, jednak w jego głowie wciąż grana jest zdarta płyta o znanych strategiach postępowania, co sprawi, że po drugiej stronie z pewnością znajdzie się zaraz ktoś, kto zechce to wykorzystać (kat). Brak świadomości stopnia odejścia od własnej równowagi może skutkować ciężką chorobą, czasami wręcz śmiertelną.

W którym momencie przestałaś być ze sobą spójna?
Co się podziało z twoją asertywnością?
Kto jak nie ty zadba o twoje terytorium w życiu?

  • Po czym poznasz, że masz kłopot z zachowaniem granic między reakcją męską a żeńską w swoim życiu?
  • Na przykład po tym, czy umiesz jeszcze o coś poprosić.
  • Czy prosząc, dajesz komuś możliwość odmowy czy też twoja prośba w zasadzie stała się już dawno roszczeniem?
  • Czy umiesz przyjmować upominki? A może od dawna robisz listę prezentów i cieszysz się wyłącznie z tych zamawianych przez siebie?
  • Jak często krytykujesz, oceniasz, wygłaszasz swoje racje?
  • Jak często słuchasz innych uważnie?
  • Kiedy ostatnio nie wypowiedziałaś swojego zdania, chociaż już tyle razy sobie obiecywałaś, że tym razem to zrobisz na pewno?
  • Czy objadasz się kompulsywnie?
  • Czy tyjesz od powietrza?

Co należy podkreślić, że nie o równowadze statycznej tu mowa, a o dynamicznej rzecz jasna. Jedyną stałą w życiu jest zmienna i my musimy się do tych zmiennych dostosowywać na bieżąco.
Nasz układ krwionośny nie ma czasu narzekać na zmiany ciśnienia atmosferycznego – musi reagować natychmiast dla wyrównania ciśnienia krwionośnego i zwiększenia szans na przeżycie. Podobnie i my na poziomie świadomym: mamy zauważać potrzeby równoważenia codziennych bodźców i nie pozwalać sobie na zadłużanie się energetyczne u samych siebie!

Do tego tak bardzo potrzebna jest nam nasza uważność i świadomość jednocześnie, by w każdej podejmowanej decyzji umieć odnaleźć się w wewnętrznej równowadze, nawet jeśli los przynosi nam różne okoliczności czy wyzwania, które nas będą z tej równowagi wybijały. Bo w życiu zdarzają się takie okresy czasu, kiedy nie jest możliwe znalezienie wewnętrznej równowagi nawet w przybliżeniu! Dla przykładu wielomiesięczna opieka nad malutkim dzieckiem czy umierającym rodzicem – to klasyczna sytuacja, która wytrąca człowieka z jego codziennego rytmu i wymaga od niego stanięcia na wysokości zadania. Wskutek tego zaburzony zostaje naturalny przepływ sił, co na jakiś czas wymusi na organizmie kompensację energii w jednych organach kosztem innych. Będzie potrzeba proporcjonalnie wiele czasu dla wyrównania tych poziomów z powrotem, kiedy już tylko zadanie zostanie zakończone. Ale nie można przerwać porodu ze słowami: dokończę później, jak odpocznę! W różnych sytuacjach jesteśmy w życiu stawiani i czasem dobowe zadanie potrafi nas mocno wykończyć, a co dopiero, gdy sytuacja trwa wiele lat. Warto pamiętać więc o równoważeniu swoich sił w organizmie zarówno w cyklu dobowym, miesięcznym jak i rocznym. Przeszłaś przez ciężki okres w życiu? Zwolnij i pozwól sobie na regenerację sił. Skończyłeś trudny i pracochłonny projekt? Zaczekaj zanim rozpoczniesz następny. Upewnij się, że zebrałeś na to siły na nowo, a nie że znowu zapożyczysz się u siebie samego! Jesteś po ciężkiej chorobie? Może niekoniecznie trening siłowy dla ciebie na ten monet, a lekki spacer na świeżym powietrzu? Przeciążanie swojego organizmu ponad siły nigdy nie odbywa się bezkosztowo. Choć tego nie widać w materii, jest odczuwalne w polu informacyjnym czy energetycznym i prędzej czy później da o sobie znak. Opowiadał mi pewien klient – ojciec siedmiu córek – jaką odpowiedź dostał od swojego lekarza podczas wizyty: „- Proszę pana, permanentne zmęczenie wymaga permanentnego odpoczynku! Proszę teraz odpocząć 14 lat i wtedy do mnie wrócić!”

„- No dobrze, i co teraz?” – pada dobrze mi znane pytanie z ust mojej klientki.
Teraz należy się dowiedzieć, z jakich powodów nastąpiła u pani ta nierównowaga a potem postarać się to naprawić, mając na względzie odpowiedni czas, jakiego na to potrzebuje pani ciało i związek, oczywiście.

Jest kilka powodów, dla których problem z zachowaniem równowagi, zwłaszcza równowagi między aspektem męskim i żeńskim w sobie, stanowi tak duży problem społeczny obecnie. Wymienię tu kilka najważniejszych:

1. Brak świadomości, że rządzą nami te dwa aspekty w życiu i że nad taką równowagą warto pracować na przyszłość.
2. Wewnętrzne przekonania typu: ‚jako mężczyzna muszę być silny i nie mogę okazywać słabości’ lub ‚jako dziewczynka muszę być grzeczna (cokolwiek to znaczy…)’
3. Społeczne przekonania i opinie wraz z oceną typu: ‚bez pracy nie ma kołaczy’, ‚być kobietą uległą to pozwolić się podporządkowywać’, ‚jest równouprawnienie, to każdy może wszystko’, ‚w związkach partnerskich wszyscy mogą robić to samo’ itd.
4. Wzorce rodowe przekazywane z pokolenia na pokolenie zarówno na poziomie werbalnym czy behawioralnym jak i dziedziczone np. patriarchat albo matriarchat rodzinny, rola ofiary lub kata itd.
5. Problemy na poziomie komunikacyjnym: nawet, gdy osoba próbuje zaznaczyć swoje granice, często brakuje jej odpowiednich narzędzi komunikacyjnych, by zrobić to skutecznie i asertywnie.

Moja klientka wyszła uspokojona i z większą wiarą w siebie. Uświadomiła sobie, że zarówno męskość jak i żeńskość ma swoje plusy oraz minusy. Że męskość to niekoniecznie agresja i przemoc, a żeńskość nie oznacza lenistwa. Że odpowiedzialność może być zarówno kobieca jak i męska, bo wynika ona z dojrzałej świadomości jednostki a nie z wzorców narzuconych nam przez rodziny. A przede wszystkim zrozumiała, że o własną spójność i zrównoważenie może zadbać wyłącznie ona sama…

***

Recent Posts