CHOROBA TO BRAK RÓWNOWAGI

„Męska kobieta” czy „kobiecy mężczyzna” – ani jedno ani drugie stwierdzenie nie brzmi dobrze, prawda? Oba wskazują na rodzaj jakiejś choroby lub odchylenia, ale czy wiemy dokładnie o jaki brak równowagi tu chodzi? Czy „kobieca kobieta” albo „męski mężczyzna” będą w takim razie z definicji określać wyłącznie osoby zdrowe i zrównoważone?

Zgłasza się do mnie klientka z nadwagą, bólami głowy, naprzemiennymi zaparciami i biegunką oraz z bezsennością. Szybko identyfikujemy jej emocjonalne problemy w związku partnerskim, które przeżywa od wielu lat.
„– Bo wie pani, ten mój facet nic nie robi! Wszystko na mojej głowie, i dzieci i praca, i nawet pies! Żeby to chociaż docenił, ale nie! On jeszcze się czepia, że źle wyglądam, że krzyczę, że nie mam ochoty na seks…” – zaczyna płakać.
Od razu widać, że równowaga sił między samicą alfa a samcem alfa w stadzie legła w gruzach. Ktoś tu powoli wszedł w czyjeś kompetencje i zdaje się, że tego nawet nie zauważył… Aby stworzyć związek, który będzie zrównoważony w swojej męskiej i żeńskiej energii, potrzebne są albo dwie osoby wewnętrznie dobrze zrównoważone, albo dwie osoby niezrównoważone na poziomie jednostek tak, że tylko i wyłącznie obecność drugiego niezrównoważonego komplementarnie partnera pozwoli się temu systemowi utrzymać. I o ile ten pierwszy układ wróży jak w bajce, że będą żyli długo i szczęśliwie, o tyle ten drugi już nie, gdyż prędzej czy później wewnętrzny dysbalans jednej z osób odbije się na jej zdrowiu a ciało zacznie chorować i tym samym ucierpi cały związek.

CDN…ZAPRASZAMY DO LEKTURY NAJNOWSZEGO NUMERU MAGAZYNU ESTILO!

***

Recent Posts